Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Trolling na sandacza

07. 10. 05
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 12676
trollingsand
 
Przeciętny wędkarz myśląc o łowieniu sandaczy zapewne pomyśli o gumach. I oczywiście one działają. Działają świetnie, lecz w wielu przypadkach woblery działają nawet lepiej. Cała rzecz to nauczyć się jak z nich odpowiednio korzystać. Gdy już osiągniesz w tym mistrzostwo, złowisz wiele wielkich ryb na woblery.
 
Zanim zaczniemy muszę się do czegoś przyznać. W moim kraju, Holandii, sandacze są łatwym łupem. Sandacz jest u nas rybą numer jeden dla łowców drapieżników. Wielu z Was pewnie nie uwierzy, ale dobry łowca sandaczy łowi u nas średnio około trzydziestu tych ryb dziennie. Oczywiście bywają słabsze dni, czasami znacznie słabsze z jedną, dwiema czy trzema rybami lecz następnego dnia na wodzie trafić się potrafi równie dobrze i ponad sześćdziesiąt sztuk.
 
trollingsandacz
 
To prawda, wiele ryb to nie okazy lecz ryby są z reguły wystarczająco duże aby giąć kije jakich używamy. Zdarza mi się czasami łowić z wędkarzami amerykańskimi. Sandacze są bardzo podobne do swych amerykańskich kuzynów, walleye'i i amerykańscy wędkarze często twierdzą że różnice pomiędzy tymi rybami są znikome. Jeżeli zdarza mi się czasami przepraszać amerykańskich kolegów za rozmiary łowionych akurat sandaczy które nazywam Maluchami to widzę ich zdziwienie gdyż dla nich są to ryby przyzwoitej wielkości. Wiele ryb łowi się jiggując, jednakże o ile mam na pokładzie doświadczonego wędkarza wolę korzystać z woblerów. Salmo nie byłoby sobą gdyby nie dostarczało nam szerokiej gamy przynęt doskonałych do tego celu i do zastosowania w rozmaitych okolicznościach. Poza wyborem przynęt powinniśmy jako wędkarze być otwarci na eksperymenty ze wszystkimi możliwymi technikami ich użycia. Nie można oczekiwać że zawsze istnieje gotowe rozwiązanie wszystkich wędkarskich problemów. Uwierz mi, że gdy już nauczysz się improwizować rozwiązania ze swoimi przynętami i będziesz potrafił przewidywać miejsca przebywania sandaczy będziesz mógł złowić wiele ładnych ryb. 
 
Sprzęt na sandacze
Jeśli chcesz, możesz spiningować. Szczególnie w relatywnie płytkiej wodzie wobler jest zabójczą bronią na sandacze. Jednakże ponieważ zdecydowana większość naszych sandaczowych miejsc to wody głębokie bogate w podwodne struktury, trolling sprawdza się lepiej. Co należy wziąć pod uwagę dobierając wędzisko ? Sandacz często wali w przynętę mocniej niż największy szczupak. Jak on to robi ? Nie mam pojęcia, jednakże często zdumiewa mnie jak mocno potrafi walnąć w przynętę. To rodzi problemy. Sandacze mają bowiem relatywnie słabe pyski. Stosowanie szybkich wędzisk takich jakie stosujemy do połowu szczupaków odpada. Spowodowałoby to stratę wielu sandaczy w czasie holu. Warto więc rozważyć użycie relatywnie wolnego wędziska. Nie martw się o zacięcia. Ryby biją tak mocno że z reguły zacinają się same. Naszym zadaniem jest obłowienie jak największego obszaru wody. Liczba wędek jednak zależy od kraju w którym łowisz i lokalnych przepisów. Poza tym aktualne warunki wędkowania decydują o tym czy możemy użyć więcej niż jednej wędki. W Holandii zwykle używamy dwóch wędek na wędkarza. Działa to doskonale nad płaskim dnem jakie znajdujemy w większości naszych kanałów. Jeśli jednak łowimy w jeziorze o zmiennej głębokości dna właściwym jest wyłącznie stosowanie jednej wędki na wędkarza. Wrócimy do tego jeszcze później. Doświadczenie nauczyło mnie że dwie osoby w łodzi to liczba optymalna. Nigdy nie trollinguję z więcej niż jedną osobą na pokładzie. Tak więc mamy możliwość użycia maksymalnie czterech wędek na dwóch. Jedno wędzisko umieszczamy w uchwycie, a drugie, ważniejsze trzymamy w dłoniach. Oba wędziska mogą być spiningowe lub castingowe, bez różnicy. Wędzisko w uchwycie powinno być jednak długie, 270 cm. Wędzisko trzymane w ręku krótsze, między 210 a 240 cm. Niezależnie od doboru wędek, multiplikatory lub kołowrotki o szpuli stałej powinny mieć nawiniętą plecionkę wysokiej klasy o wytrzymałości około 10 kg. Można stosować i grubsze plecionki, należy jednak pamiętać iż może to spowodować trudności ze sprowadzeniem przynęt na odpowiednią głębokość. Grubsza plecionka stawia większy opór, poza tym jeśli jest pływająca jej wpływ na pogorszenie pracy przynęty uwidoczni się jeszcze bardziej. Następnie należy dobrać przynętę. Jeśli jest jedyna rzecz której naprawdę nie znoszę w łowieniu ryb to jest nią bałagan na łodzi. Niektórzy wędkarze myślą że będą traktowani serio jedynie wtedy gdy zabiorą na łódkę cały sklep. Naprawdę, łowiłem z ludźmi którzy do mojej wcale niemałej łodzi wnosili tyle sprzętu że z trudem można było w niej siedzieć nie mówiąc już o poruszaniu się. Tak więc to co zabieramy na łódź to po dwie wędki na wędkarza, narzędzie do odhaczania ryb, aparat fotograficzny, jedno płaskie pudełko z drobiazgami do trollingu i podobne płaskie pudełko z przynętami które będziemy stosować. I naprawdę, niemal nic poza tym nie jest nam potrzebne - parę agrafek i potrójnych krętlików, kilka ciężarków z krętlikiem, parę śrucin. Nieco żyłki na przypony do ciężarka. To wszystko mieści się w jednym z tych płaskich pudełek o których mówiłem. Drugie pudełko zawiera przynęty na sandacze. Znajdziemy w nim więc głęboko nurkujące woblery takie Salmo Perch 8 Super Deep Runner, Salmo Minnow 7 SDR lub nowy, rewelacyjny Frisky 7 Deep Runner. Jak widzicie, relatywnie małe przynęty ale uwierzcie mi - skuteczne. Poza tym potrzebujemy kilku przynęt pracujących płycej. Tu znowu użyjemy Salmo - Perch 8, a nawet 12, zabójczo skuteczne są również Stingi a naprawdę wymarzoną przynętą dla łowcy sandaczy jest Salmo Whitefish 13 jointed czy wspomniany wcześniej Frisky 7 w wersji Shallow Runner. Oczywiście wybór dostępnych przynęt jest znacznie szerszy i możesz je dobierać według własnego gustu, Salmo jednakże oferuje przynęty na wszystkie okoliczności. 
 
Sposób łowienia
Sceptyczni wędkarze mówią że trolling top metoda dla leniwych. I to prawda, jeśli tylko siedzisz w łodzi w roli jedynie żywego uchwytu do wędziska. Muszę przyznać że wielu wędkarzy trollingujących cechuje relatywnie mała aktywność na łodzi. W porównaniu z trollingiem na szczupaka trolling na sandacza wymaga znacznie większej pracy. Trollując na szczupaka nie trzeba koniecznie prowadzić przynęt tuż przy dnie. Trolling na szczupaka nie wymaga takiej finezji jak trolling sandaczowy. Nie trzeba tak uważać na wszelkie struktury i nierówności dna gdyż szczupakowe przynęty zwykle przejdą wysoko nad nimi. W przypadku sandaczy jeśli nie będziesz pracował, nie złowisz ryb. W przypadku trollingu na szczupaka wystarczy jeśli osoba prowadząca łódź śledzi wskazania echosondy, gdy łowimy sandacze obu wędkarzy w łodzi musi dokładnie wiedzieć co się w danej chwili pod nią dzieje. Przyjrzyjmy się najpierw sytuacji na relatywnie łatwej wodzie jaką jest kanał. Dno jest z reguły mniej lub bardziej płaskie ze znikomą ilością struktur. Możemy łowić czterema wędkami, każda uzbrojona w głęboko pracującą przynętę. Z racji iż poruszamy się z grubsza po prostej jedynym naszym zmartwieniem jest utrzymywanie przynęt w odpowiedniej odległości od siebie. Wyobraźmy sobie iż doświadczenie nauczyło Cię że najlepszą przynętą jest Salmo Perch. Jeśli użyjesz tej samej przynęty na obu swoich wędziskach i jeśli z jakiegokolwiek powodu zostaniesz zmuszony do wykonania gwałtownego manewru łodzią w lewo lub w prawo istnieją duże szanse że przynęty się poplączą. Musisz więc oddalić przynęty od siebie. W takiej sytuacji powinieneś pracować wędziskiem dłuższym, pozostawiając krótsze w uchwycie. Pamiętaj o tym że wędka w uchwycie łowi dla Ciebie ryby sama, lecz są to ryby ekstra, "prawdziwe" ryby łowisz wędziskiem trzymanym w dłoniach. Aby zoptymalizować szanse złowienia ryby na wędkę w uchwycie musisz prowadzić przynętę tak blisko dna jak to możliwe, jednakże bez ryzyka wielokrotnych zaczepów. Oczywiście zaczepy będą się zdarzać od czasu do czasu ale staraj się nie przesadzać z trzymaniem się dna. Ja po zarzuceniu odczekuję pozwalając przynęcie osiągnąć maksymalną głębokość nurkowania. Gdy już ją osiągnie i jednocześnie nie utyka w zaczepach, zaczynam po trochu stopniowo oddawać nieco linki. W końcu przynęta prędzej czy później uderzy sterem w dno. Odczujesz to i poznasz po szczytówce, pomyłka jest wykluczona. Gdy to się stanie, skracam linkę o dwa - trzy metry. Wiem wtedy że przynęta pracuje bardzo blisko dna ale jednocześnie unika zaczepów. Teraz nadchodzi chwila aktywnego łowienia trzymaną w dłoniach wędką. Lubię nią łowić blisko, a właściwie tak blisko za łodzią jak to tylko możliwe. Stosując taką samą przynętę jak na wędce w uchwycie używam cieńszej linki. Dzięki temu przynęta szybciej i głębiej nurkuje. Nie polecam tego jednak nowicjuszom, chyba że zamierzacie podreperować budżet chłopców z Salmo - zaczepy trafiać się mogą wszędzie i cienka plecionka stanowi niemal pewną gwarancję utraty przynęty w przypadku zaczepu. Jeśli pomimo wszelkich manewrów łowię nadal zbyt blisko przynęty na wędce w uchwycie, dodaję kilka śrucin na żyłkę wędki trzymanej w ręku. Czasami też w tym celu używam główki jiggowej z odciętym haczykiem. To dosyć drastyczna metoda ale u mnie się sprawdza. I znowu, gdy tylko moja przynęta stuknie sterem w dno zwijam dwa - trzy metry żyłki i zaczynam pracować przynętą. Cała praca przynętą sprowadza się w tym przypadku do poruszania nią w przód tak aby momentami przyspieszała a momentami zwalniała. To właśnie działa na sandacze jak marzenie.  
 
Sandacze na górkach
Łowiąc w jeziorach o bogatym, urozmaiconym górkami dnie możesz zapomnieć o tej drugiej wędce w uchwycie. Oczywiście jeśli jesteś wyłącznie sandaczowcem. Ja osobiście korzystam z tej drugiej wędki na szczupaka posługując się przynętami pracującymi kawał nad dnem. Wędkę sandaczową trzymaną w ręku wyposażam w odpowiedni zestaw. Do jego konstrukcji używam plecionek Dyneema lub Spectra. Zwiększają one czułość zestawu i ułatwiają zacięcia. Brak rozciągliwości takich plecionek w połączeniu ze słabymi relatywnie pyskami sandaczy może być postrzegany jako wada, jednakże kompensuje to korzystanie z wolniejszych wędzisk, głównie o akcji parabolicznej. Ponieważ łowimy nad nierównym dnem zaczepy są bardziej prawdopodobne, z tego powodu więc użyjemy mocniejszych plecionek. Plecionka dwudziestofuntowa jest teoretycznie zdecydowanie za mocna do wędzisk jakich będziemy używać, jednakże w przypadku zaczepu, nie korzystając jednak w tej sytuacji z wędziska, z reguły dzięki tej mocy będziemy w stanie przynętę uwolnić. Oczywiście w przypadku zaczepu płyniemy łodzią z powrotem i staramy się uwalniać przynętę ciągnąc w kierunku przeciwnym do "kierunku jazdy". W zestawie trollingowym który będziemy montować nie możemy jednak użyć plecionki do przywiązania ciężarka gdyż zakończyłoby się to katastrofą! Plecionka ma tendencję do skręcania się i z tego powodu stosuję do wiązania ciężarka żyłki nylonowe o niskiej pamięci takie jak Amnesia. Przyjrzyjmy się jednak montażowi zestawu krok po kroku.  
 
Zaczynamy od dowiązania do plecionki głównej potrójnego krętlika. Następnie do dolnego oczka dowiązujemy około metrowy odcinek żyłki o wytrzymałości około 5-6 kilogramów. Jeśli łowisz płytko, przypon ten może być krótszy. Jego długość wtedy może wynosić nawet 50 cm. Do końca tego przyponu wiążemy ciężarek. Jego masa zależy od okoliczności łowienia. Gdy łowimy w wodzie o głębokości powyżej 10 metrów ciężarek o masie od 60 do 80 gram może okazać się konieczny aby nie tylko sprowadzić przynętę do dna ale również aby móc ją kontrolować. W wodzie o głębokości od 5 do 8 metrów wystarczy połowa tej masy obciążenia. 
 
Potrzebujemy także przyponu do przywiązania przynęty. Jak już mówiliśmy łowimy w bezpośrednim sąsiedztwie dna a więc nasz ciężarek poruszając się po nim pierwszy natrafi na zaczep. Z racji tego iż przypon ciężarka jest znacznie słabszy niż przypon przynęty, którego wytrzymałość powinna być taka sama jak głównej plecionki, przypon ciężarka zerwie się na zaczepie relatywnie łatwo co pozwoli nam ocalić od zaczepu przynętę. 
 
Przypon przynęty musi być co najmniej 20-50 cm dłuższy niż przypon ciężarka, jeżeli tak nie jest to łatwo dochodzi do splątań. Najczęściej zestaw się plącze gdy ciężarek spada po dnie w głębsze warstwy wody. Wiem że to nieco ciężko zrozumieć ale spróbuj wyobrazić sobie co dzieje się z przynętą znajdującą się za ciężarkiem w takiej sytuacji.
 
Po zmontowaniu zestawu nadchodzi czas łowienia, ale z prawidłowo zmontowanym zestawem jest ono proste. Zapomnij o rzucaniu gdyż zwiększyłoby ono jedynie szanse poplątania się przynęty. Po prostu opuść zestaw do wody za łódką. Uruchom silnik ustawiając go na maksymalną prędkość trollowania i zacznij powoli wypuszczać plecionkę. Prędkość łodzi powinna wynosić od dwóch do czterech kilometrów na godzinę. Następnie przejdź z wędką na swoje miejsce i obniż szczytówkę w kierunku wody. Nie czuć dna ? Wypuść więc nieco żyłki aż do uzyskania z nim kontaktu. Cały czas obserwuj echosondę i staraj się utrzymać przynętę przy dnie. W międzyczasie pracuj przynętą. Unoś szczytówkę nieco , przesuń do przodu, pozostaw w bezruchu na parę sekund, następnie cofnij nieco, po czym powtórz cały manewr od początku. Brak brań przez powiedzmy pół godziny ? Spróbuj łowić troszeczkę głębiej lub troszkę płycej. Na określonej głębokości natrafisz na ryby i gdy to się stanie utrzymuj tą głębokość. Dzięki temu brania będą znacznie częstsze. A biorąc pod uwagę stosowanie polecanych tu przynęt może się okazać że będą to znacznie większe ryby niż te których się spodziewałeś. 
 
Bertus Rozemeijer 
  

Partnerzy

http://moczykije.pl/metody-i-techniki/193-trolling-na-sandacza.html
Do góry