Drukuj

Karp z zimnej wody

07. 08. 03
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 6762
karpiezzimnej
 
Wyrwane z przedwiośnia pierwsze promienie słoneczne, kusiły mnie jak nigdy dotąd by spróbować zapolować na karpie z „zimnej wody”. W kwietniu można zauważyć ożywienie wśród ptactwa. Tam, gdzie zamierzam łowić, już urzędują łyski. Przyjemnie jest podglądać je, jak budują gniazdo dla przyszłego swojego potomstwa. W tym roku zima była wyjątkowo łagodna i słońce jakby wcześniej zaczęło „uśmiechać się do nas”.
   
Woda, w której zamierzam nastawić się na karpie, to mały kilkuhektarowy zbiornik o średniej głębokości 2,5 – 3 m. O tym, czy karpie będą brały, czy też nie, zadecyduje mnóstwo różnych czynników. Po kilkudniowej analizie, uwzględniając wiatr, temperaturę etc.... oraz zbadanych miejsc przy pomocy echosondy, postanowiłem jeden zestaw posłać na odległość około 100 metrów od brzegu, na głębokości 5 m. To najgłębsze miejsce w tym zbiorniku. Drugi zestaw postanowiłem umieścić nieopodal mojego stanowiska, tj. około 15 metrów od brzegu, przy starym zniszczonym podeście, po którym zostały tylko wbite pod wodą pale. To dobre miejsce o każdej porze roku, znajduje się tam przejście (spad) z 1,5 – 3 metrów głębokości. Karpie lubią odwiedzać to miejsce, czują się tam bezpiecznie, z uwagi na występujące zaczepy i możliwość szybkiej ucieczki na głęboką wodę. W tym miejscu znajdzie się zawsze coś godnego uwagi, by mogły sprawdzić to karpiowe pyszczki.
    Haczyki jakich używam o tej porze roku to GLT o rozmiarach 6,4 i długim trzonku, przynętą są kulki o średnicy od 12 – 16 mm o zapachu ananas-pop-up oraz biosquid i robin-red. Tajemnica skutecznego łowienia na przedwiośniu polega na znalezieniu optymalnego miejsca oraz rozsądnym podkarmianiu. Nęcenie zaczynam 2l ub 3 dni przed zasiadką, nie dłużej bo o tej porze roku często zmieniająca się pogoda,oraz zmienne żerowanie ryb potrafią spłatać niemałego figla. Zanęta jaką stosuję jest to drobny pellet oraz kilka „świeżych kulek” zrobionych na te okoliczność, które umieszczam w dwóch wcześniej przygotowanych i znalezionych miejscach. Nęcę śladowo, po około 3,4 garści na jedno z wybranych miejsc. Opierając się na swoim skromnym doświadczeniu, mogę tylko wspomnieć, że ważną rolę podczas połowu odgrywa aura. Osobiście wolę łowić w bardzo wietrzną i pochmurna pogodę, niż w słoneczne, bezwietrzne dni. W zestawach używa ciężarków centrycznych 80-90 gr, przypon wykonuję z materiału ze ściąganą otuliną (kryston) w kolorze zbliżonym do podłoża danego akwenu. Na włos zakładam najczęściej po jednej pływającej kulce. W celu zainteresowania karpii moimi przynętami mocuje na hakach rozpuszczalne siatki, które wypełnione są drobnym pelletem, by swoim zapachem i smakiem zwabiły „cyprynusiki”.
   Kwietniowe karpie często mnie zaskakują, a to za sprawą brań, ich częstotliwością i agresywnością. Jednym razem biorą bardzo zdecydowanie, a innym bardzo delikatnie.. Spowodowane jest to zazwyczaj temperaturą wody i innymi ważnymi czynnikami. Jestem przekonany , że łowiąc w kwietniu, nigdy nie jestem pewien jaki karp zainteresuje się moją przynętą. Muszę jednak przyznać, że wyciągane kwietniowe karpiki, to sztuki w granicach 5 – 15 kg. Niejednokrotnie udało mi się pobić swój rekord, biorąc pod uwagę masę ryby, właśnie na przełomie kwietnia i maja. Myślę, że przedwiośnie , to zdecydowanie dobra pora na pierwsze zasiadki.
    Na czym polega karpiowanie...? By nie popadać w rutynę, musimy nauczyć sie łamać swoje zasady i przyzwyczajenia tak, jak robią to „mądre” karpie, by nie dać się złapać. Wytrwałością w swoich zamiarach, pracą i ciągłymi poszukiwaniami, zdobędziemy bezcenne doświadczenia a to jak nie trudno się domyśleć pociągnie za sobą efekt w postaci złowionych pięknych karpii, czego Wam i sobie życzę...
 
Witold Smolarczyk