Drukuj

Zasiadka na karpia

07. 10. 13
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 10388
greniozasiadki
 
Zanim w jakimś nieznanym akwenie zarzucę wędkę, robię „wywiad” u osób które tam już łowiły. Staram się dowiedzieć jak najwięcej o upodobaniach smakowych karpi, częstych miejscach i porach żerowania oraz o samej populacji karpiowatych. Jeśli jest to woda gdzie jeszcze nikt znajomy nie łowił karpi staram się przeprowadzić wnikliwą obserwację akwenu, nawet kosztem czasu przeznaczonego na łowienie, gdyż cały późniejszy sukces zależy właśnie od wyboru odpowiedniego miejsca.
 
    Nad wodą zjawiam się przed świtem, gdy jest jeszcze ciemno, bo z reguły wcześnie rano karpie najlepiej żerują. Zwykle też o tej porze nie ma wiatru, a na gładkiej jak lustro wodzie najłatwiej wypatrzeć oznaki żerowania karpia. Czasami widać jak karpie się spławiają, lecz to rzadkość. Częściej dowodem ich obecności są pęcherze wydobywające się na powierzchnię. Pęcherze takie uwalniane są przez wiele innych ryb przeszukujących dno danego zbiornika, lecz pęcherze wytwarzane przez karpie odznaczają się dużymi rozmiarami.
    Na wnikliwą analizę nowego łowiska potrzebuję kilku wypraw. Zaczynam od tzw. czytania wody. Następnie staram sie zbadać ukształtowanie dna. Największą uwagę zwracam na płytkie zatoczki. Jeżeli ich brzegi są niedostępne przez trzcinowiska, bagna, powalone drzewa, to mogę z dużym prawdopodobieństwem założyć, że znajdują tam się karpie. Przyciąga je w te miejsca obfitość pokarmu, szczególnie na grążelach. Zbierają z nich ślimaczki i inne stworzenia wodne. Karpie chętnie też przebywają w pobliżu wysp i cypli. Jeżeli dno tam łagodnie opada, to na obserwację powierzchni wody warto poświęcić sporo czasu, aby poznać trasy, po których najchętniej wędrują. Cyple jednak nie zawsze są dobrymi łowiskami, gdyż często panuje na nich duży ruch. Natomiast przy wyspach, które zwykle są od brzegu oddalone, ryby mają spokój i chętnie się ich trzymają. Zwracam też uwagę na to, co znajduje sie w wodzie w okolicach żerowania. Jeśli jest tam sporo zaczepów, to łowienie będzie bardzo trudne.
greniokarp
  W poszukiwaniu naturalnego pokarmu karpie krążą po dużym obszarze, może to być nawet kilkaset metrów kwadratowych. Jednak zanętę sypię na niewielkiej powierzchni. Wybieram do tego jakieś wypłycenie z czystym dnem. Nęcę gotowaną kukurydzą, do której dodaję gotowane konopie, które sprawiają, że karpie szybciej głodnieją i częściej żerują. W pierwszym dniu nęcenia w łowisko sypię ok. 3kg gotowanej kukurydzy, 2kg gotowanych konopi, 0,5kg rybnego pelletu i 30 sztuk kulek proteinowych. W następnych dniach porcja ta się zmienia: mniej kukurydzy i konopi, a więcej kulek zanętowych – maksymalnie 1-1,5 kg na dobę. Zanętę wywożę pontonem w samo południe, wtedy karpie rzadko żerują, więc moje czynności ich nie spłoszą. Nie zapominam też o dodaniu odpowiedniego boostera, aby dodatkowo uatrakcyjnić zanętę.
    Przed pierwszym rzutem rozkruszam kilka kulek o mocnym zapachu i te kawałki dowiązuję dodatkowo do zestawu na rozpuszczalnej nici. Jeżeli pierwszego dnia miałem brania lub widziałem karpie, to nazajutrz dorzucam kilkanaście kulek. Gdy natomiast w łowisku nic sie nie dzieje, rezygnuję z dalszego nęcenia. Obfite nęcenie z nadzieją, że w ten sposób ściągnę ryby, byłoby błędem. Zanęta się bowiem psuje, a gdy zacznie fermentować, to na powierzchni wody pojawią się bąble. Będzie to wyglądało tak, jakby buszowało tam stado karpi.
    Do nęcenia przykładam bardzo dużą rolę. Jako kulek zanętowych zawsze używam tylko dobrych i sprawdzonych, Od czasu, gdy jestem konsultantem firmy Duncaen, do nęcenia używam kulek Classic Boilies Double Intensive. Są to kulki o dwukrotnie zwiększonym poziomie aromatów i atraktorów, a co za tym idzie dwukrotnie wydajniejsze, dlatego jeśli ktoś używa innych kulek zanętowych powinien zwiększyć dwukrotnie ich ilość, a więc zacząć od ok. 60 szt i stopniowo zwiększyć do ok. 2-3 kg na dobę.
    Do włosa wiążę kulki typowo przynętowe, które pachną mocniej od zanętowych, posiadają wysoki poziom wzmacniaczy smaku oraz wykonane są na wysokobiałkowych miksach, które same w sobie stanowią wartościowe pożywienie dla karpi, a także gwarantują dobrą pracę kulki w wodzie. Jeżeli stwierdzę że woda ma swój intensywny zapach, albo dno jest muliste obowiązkowo używam odpowiednich dipów. Jeśli nie mam brania to zestaw przerzucam co 3 – 4 godziny. Wówczas sprawdzam czy kulka nadaje sie do ponownego zarzucenia czy do wymiany na nową. Jeśli nie wymieniam na nową to chwilę przed ponownym zarzuceniem dipuję ją. Częsta zmiana przynęty ma jeszcze tę zaletę, że przy okazji mogę sprawdzić, czy przy zarzucaniu zestaw się nie splątał. Nie zapominam też o aparacie fotograficznym, aby mógł uwiecznić złowionego miśka na zdjęciu przed jego powrotem do wody.
 
Grzegorz Rozmyślak "Grenio"