Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Prawidłowy dobór wędziska

07. 07. 26
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 10528
wisa
 
Większość tzw. „rzecznych wędkarzy”, generalnie wie jak wędkować na Wiśle, jakiego sprzętu używać, na jakie przynęty łowić. Ponieważ ryb w wodach ostatnio nie przybywa, odwrotnie, ich pogłowie radykalnie spada, producenci sprzętu wędkarskiego, idąc z duchem czasu, próbują nam, wędkarzom ułatwić i uprzyjemnić wielogodzinne, często bezowocne przebywanie nad wodą. Jestem wędkarzem starej daty, ponieważ pomimo mody panującej wśród dzisiejszych wędkarzy, stosujących ultralekkie wklejanki, supercienkie żyłki i mikroprzynęty trwam w swoich przekonaniach, że zawsze należy być przygotowanym na spotkanie z dużą rybą i zawsze stosuję sprzęt odpowiedniego kalibru do technik łowienia i miejsc, w których wędkuję. Wielu „bardzo nowoczesnych” wędkarzy na pewno pomyśli, że używam ciężkich, topornych wędzisk, grubych żyłek i w wyniku tego muszę stosować wielkie przynęty. Muszę w tym miejscu powiedzieć, że technika tworzenia wędzisk poszła w ostatnich latach tak dalece naprzód, że łowienie „mocno” nie musi oznaczać łowienia ciężkiego, niewygodnego, selektywnego. W dzisiejszych czasach łowienie „mocno” nie oznacza wędkarstwa bezowocnego. Według mnie, w ostatnim czasie, wśród krajowych producentów wędzisk spinningowych, szczytową pozycję w zakresie techniki komponowania najlepszych włókien węglowych, zajmuje firma Dragon, która wprowadziła na rynek absolutnie topowe wędziska, o niespotykanych dotąd parametrach. Mówię tu o kijach z serii HM80. Są to spinningi, które posiadają właściwości dotychczas wykluczające się. Połączenie niewielkiej średnicy i wagi blanku z olbrzymią wytrzymałości i bardzo szybką akcją to ideał, o którym do niedawna można było tylko pomarzyć.
 
sanda
 
    Do połowów wiślanych polecałbym szczególnie kilka wędzisk. Pierwszym z nich jest typowo jaziowo–kleniowy kij, długości 2.90 m i c.w. 3–18 g, o nazwie Electra Dream, który świetnie pasuje do łowienia na przelewach, opaskach i innych miejscach, na małe i średnie przynęty. Pamiętajmy, że wiślane jazie i klenie potrafią uderzyć nawet w siedmiocentymetrowego woblera, czy obrotówkę w trzecim rozmiarze, chociaż są to przynęty wydawałoby się przeznaczone dla zupełnie innych drapieżników.
Dużo mocniejszy kij spinningowy do połowu jazi i kleni potrzebny jest przy połowie z łodzi, tak zwanej „wiślanej pychówki”, ponieważ złowione ryby przeważnie holuje się środkiem najsilniejszego nurtu, pod prąd. Stąd wielkie wymagania jakie stawiam przed wędką, która z jednej strony musi idealnie przenosić pracę nawet najmniejszych przynęt, a jednocześnie wytrzymać hol kilkukilogramowej ryby. klonekWydawałoby się, że tych wymagań nie da się pogodzić, ale ostatnio znalazłem takie wędzisko, które idealnie nadaje się do moich celów. To HM80 Easy Rider o długości 2.60 m i c.w. 7–25 g.
    Przejdźmy teraz do nieco poważniejszych tematów, jakimi są wiślany boleń, sandacz oraz szczupak. Są to ryby skrajnie inne, występujące i żerujące w zupełnie różnych partiach rzeki. Od rapy, która żeruje w dalekim nurcie, przez sandacza siedzącego w warkoczu za główką, na napływie, czy też przy opasce, silnie obmywanej przez nurt, aż po szczupaka czającego się na swoją zdobycz w ciemnych podmyciach linii brzegowej lub w korzeniach drzew. Do tej pory, do połowu każdej z tych ryb trzeba było stosować inny sprzęt, gdyż łowienie jednym kijem dennych sandaczy, czy żerujących daleko boleni było niemożliwe. Dziś można je łowić ze znakomitym skutkiem przy pomocy jednego wędziska spinningowego. HM80 Black Hunter o długości 2.90 m i c.w. 10–35 g jest wędką na tyle uniwersalną, że można ją zastosować do połowu każdej z tych ryb, a przy tym z lekką ręką zabrać ją na trocie, czy bezpiecznie wyholować przypadkowo zaciętego suma. Jeżeli jednak w niektórych sytuacjach trzeba zastosować dużo większy kaliber przynęt, czy też, na przykład, trolingować środkiem nurtu, idealnym rozwiązaniem jest ekstremalnie mocne wędzisko z serii HM80, o nazwie Iron Lord. Kij ma długość 2.90 m i c.w. 15–50 g. Jest to masywny, a jednocześnie bardzo dynamiczny spinning, który bez problemu zniesie hol rekordowego sandacza w silnym nurcie Wisły.
    Zakończmy na największym kalibrze. Chyba każdy wędkarz wie o połowie jakich ryb mówię. Niewtajemniczonych poinformuję, że chodzi mi o „Pana Suma”. Wszyscy wędkarze wiedzą, że grono spinningistów–sumiarzy w naszym kraju i ogólnie na całym świecie jest niewielkie. Podejrzewam nawet, że jest to najrzadziej spotykana nacja wędkarska. Niektórzy mogą się spierać, że na przykład łowców głowacic jest mniej, natomiast ja uważam, że prawdziwych sumiarzy jest u nas bardzo mało, ponieważ nie każdy wędkarz, który je łowi, lub próbuje łowić, jest sumiarzem. Jest to profesja dla prawdziwie twardych ludzi, którzy nie szczędzą sobie wysiłków, żeby złowić tę wymarzoną i wypracowaną w pocie czoła, wielką rybę. Niejednokrotnie taki zapaleniec potrafi spędzić kilka, a nawet kilkanaście dni nad wodą tylko po to, aby mieć jedno, jedyne branie. I często nie podołać holowi olbrzymiej ryby, o wiele silniejszej niż mógł to przewidzieć wędkarz. Wiadomo, że łowienie sumów to ciężka praca, ale na szczęście producenci wychodzą nam naprzeciw i wprowadzają na rynek coraz to nowsze wynalazki. Takimi sumowymi wynalazkami, wręcz arcydziełami, są HM80 Salmon Master 3.12 m c.w. 30–60 g i HM80 Fat Boy, 2.98 m c.w. 40–80 g. To kije wprost stworzone do połowu wąsatego „Króla Wisły” metodą spinningową. Pierwszy kij jest idealny do połowu z brzegu na dowolne przynęty, natomiast drugi to po prostu mocarz. Byłbym nim w stanie wyholować każdą rybę pływającą w naszych wodach.
    Zapraszam Was gorąco nad Wisłę. Jeżeli poświęcicie jej nieco czasu – nie będziecie żałować.
 
Maciej Jagiełło
 
  

Partnerzy

http://moczykije.pl/sprzet/158-prawidlowy-dobor-wedziska.html
Do góry