Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Wędka z pracowni - robić czy nie?

14. 07. 19
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 4680
lamiglas10.jpg W końcu i na mnie przyszedł czas, w którym to postanowiłem zamówić sobie ręcznie robiony spinning. Już długo przed podjęciem takiej decyzji zastanawiałem się, czy robienie wędki na zamówienie ma jakikolwiek sens. Skoro na rynku wędkarskim mamy od wyboru do koloru spinningów w różnych przedziałach cenowych i na wszystkie możliwe okazje. Zastanawiałem się również ile taka wędka będzie kosztować. Pewnie tak jak większość z Was i ja sądziłem, że będzie to spory wydatek. Jednak nie cena była w tym wszystkim największym problemem tylko fakt czy będę zadowolony z finalnego efektu.
Po raz pierwszy zetknąłem się z taką wędką kilka lat temu podczas wyprawy do Szwecji na tamtejsze szczupaki. Łowił nim jeden z członków wyprawy. Był to kij zbudowany na blanku firmy Batson, lecz wtedy kij ten nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Nie podobał mi się styl, w jakim był wykonany ani nie zachwyciły mnie jego właściwości użytkowe. Od tamtego wyjazdu minęło już ładnych kilka lat, a ja cały czas łowiłem seryjnymi spinningami i to z bardzo dobrymi efektami. Pewnie to spowodowało, że dopiero teraz zdecydowałem się zamówić spinning w specjalistycznej pracowni. To złe wrażenie, jakie pozostawił ten pierwszy kij, sprawiło że trwało to tak długo, a może fakt, że we wszystkich kijach, którymi dotychczas łowiłem czegoś mi brakowało. Aż w końcu klamka zapadła i nie było już odwrotu. Jedną z najważnieszych kwestii, którą trzeba było rozwiązać był wybór odpowiedniej pracowni rodbuilderskiej. Obecnie na rynku jest sporo takich pracowni, lecz nie wszystkie z nich są godne polecenia. Mój wybór padł na pracownię ART-ROD z Poznania , która to wśród fachowców z branży uznawana jest za jedną z najlepszych na rynku. Pracownia ta ma 20 lat doświadczenia w projektowaniu i budowie wędzisk, co przekłada się bezpośrednio na wysoką jakość oferowanego sprzętu. Również nie bez znaczenia jest fakt, że właściciele tej pracowni to zapaleni spinningiści, więc doskonale wiedzą czego wędkarze będą oczekiwali od takich wędzisk.

lamiglas15.jpg

Kij, który zamówiłem miał być głównie używany podczas połowu szczupaków z brzegu, w rzekach i jeziorach przy zastosowaniu wszelkiego rodzaju przynęt miękkich. Dodatkowo miałem bardzo duży komfort, gdyż dysponowałem praktycznie nieograniczonym budżetem, więc mogłem wybierać z najlepszych blanków i całego osprzętu dostępnego na rynku. A dodam tylko, że oferta pracowni w tej kwestii jest naprawdę bardzo szeroka. Ograniczała nas tylko wyobraźnia. Pewnie większość z Was w tym momencie powie, że to wszystko o czym piszę to czysty przejaw snobizmu i pewnie trochę racji w tym będzie, lecz tak naprawdę efektem końcowym będzie świetnie wykonana wędka, która spełni wszystkie nasze wymagania. Czy faktycznie tak naprawdę było? Na to pytanie odpowiem później, a teraz wróćmy do samego początku, od którego należy rozpocząć budowę takiej wędki. Pierwszym krokiem jest oczywiście wybór odpowiedniego blanku. Większość topowych producentów to firmy zza oceanu: Lamiglas, Talon, Batson, St. Croix i wiele wiele innych. Sam postawiłem na blank firmy Lamiglas XMG Graphite 1122MT. Jest to absolutnie topowy blank wykonany z grafitu 57 mln psi (100% grafit). Posiada on perfekcyjny balans pomiędzy szybkością, optymalną akcją, możliwie najwyższą czułością i niską wagą. Blank ten nie jest lakierowany, a jedynie polerowany i posiada naturalną barwę grafitu. U wielu fachowców z branży wędkarskiej blank ten posiada opinię najlepiej zbalansowanego wielkorzecznego uniwersału. Doskonały przy połowie boleni, szczupaków i sandaczy na bardzo różne przynęty od gumek, woblerów a na blachach kończąc. Wędką zbudowaną na tym blanku łowi się absolutnie na najwyższym poziomie możliwości, skuteczności i komfortu.

lamiglas06.jpg lamiglas01.jpg lamiglas02.jpg
 lamiglas03.jpg  lamiglas04.jpg  lamiglas05.jpg

Gdy już miałem wybrany blank, należało skupić się nad wyborem uchwytu kołowrotka. Początkowo skłaniałem się ku klasycznemu uchwytowi Fuji, gdyż do tej pory tylko z takimi miałem do czynienia. Jednak właściciele firmy ART-ROD przekonali mnie, żebym wybrał najnowszy super ergonomiczny uchwyt Fuji SK2. Do końca budowy wędziska nie byłem przekonany czy był to dobry wybór, lecz zaufałem 20 letniemu doświadczeniu i jak się później przekonałem, dobrze zrobiłem. Gdy wziąłem do ręki gotową wędkę od razu, wiedziałem że dobrze wybrałem. Spinning leżał w dłoni pewnie, a sam uchwyt prezentował się doskonale, a w szczególności podobał mi się profilowany insert z czerwonego drewna, w który został dodatkowo wyposażony uchwyt.

lamiglas09.jpg

W następnym etapie skupiliśmy się na rękojeści. Od samego początku miałem w głowie wizję swojego kija i dlatego wybrałem klasyczną korkową rękojeść wykończoną ciemnymi elementami z korkogumy. W pracowni na miejscu mamy do wyboru szeroką gamę korków, korkogumy oraz pianki EVA. Możemy wybierać spośród kilkunastu kolorów, super jakości korka portugalskiego oraz kilku kolorów korkogumy. Jedną z opcji są również kompletne, gotowe do samodzielnego montażu rękojeści np. St. Croix HKC-3 czy HKS-4.

lamiglas11.jpg lamiglas12.jpg lamiglas14.jpg

Po blanku, uchwycie i rękojeści przeszliśmy do przelotek. Do wyboru miałem komplety przelotek w przedziale cenowym od 100 zł za podstawowy komplet Fuji do 650 zł za przelotki Fuji Sic w tytanowej ramce. Postanowiłem to wypośrodkować i postawiłem na przelotki Fuji Sic w metalowych ramkach.

lamiglas13.jpg lamiglas07.jpg lamiglas08.jpg

Całość wędziska została wykończona dodatkami w kolorze czerwonym: metalowy pierścień, nici oraz wspomniany wcześniej profilowany insert uchwytu kołowrotka. Finalnie spinning prezentuje się wspaniale. Ciemny polerowany grafit blanku w połączeniu z czerwonymi dodatkami naprawdę robi wrażenie. Jednak nie tylko wygląd się liczy, a przede wszystkim właściwości użytkowe. Po kilku wizytach nad wodą mogę stwierdzić, że wędka ma bardzo dużą dynamikę, a rzuty są precyzyjne i długie. Podczas rzutu ładuje się na całej długości i pięknie katapultuje. Blank ugina się bardzo płynnie, mamy wrażenie, że jest to spinning jednoczęściowy, a złącze praktycznie nie istnieje. Doskonale radzi sobie z różnego rodzaju przynętami, a podczas holu pięknie amortyzuje. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że są to dobrze wydane pieniądze. Z wędką na zamówienie jest tak samo, jak z tatuażami, gdy już zrobimy sobie jeden to na pewno, pojawią się kolejne. Jest to tylko kwestia czasu. I tak jest też w moim przypadku. Gdyż już na jesień planuję zamówić sobie kolejne ręcznie robione arcydzieło. I to jest najlepsza odpowiedź na tytułowe pytanie.

Do zobaczenia nad wodą
Radek Kulczycki
www.moczykije.pl
  

Partnerzy

http://moczykije.pl/sprzet/365-wedka-z-pracowni-robic-czy-nie.html
Do góry