Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Szwecja - szczupakowe eldorado

07. 08. 05
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 5996
szczupaki

 

Szwecja – wędkarski raj. Miejsce pielgrzymek niezliczonej ilości wędkarzy zjeżdżających ze wszystkich stron świata do Vastervik, niewielkiego miasta leżącego wśród czterech i pół tysiąca wysepek rozsypanych wśród szkierowych zatok, ciągnących się wzdłuż południowo–wschodniego wybrzeża. Obszar ten uważany jest za jedną z najbardziej urokliwych części Półwyspu Skandynawskiego, a same szkiery są niewątpliwie jednym z najlepszych łowisk szczupakowych w Europie. To dlatego Vastervik wybrano na miejsce rozgrywania corocznych Europejskich Zawodów Szczupakowych. W ubiegłym roku świetnie wypadli nasi kadrowicze, Rajmund Litwiński i Grzegorz Zarębski, którzy we wspaniałym stylu zdobyli pierwsze miejsce. W tym roku postanowili oczywiście powalczyć o kolejny sukces. Poza nimi w imprezie wzięli udział jeszcze Piotr Piskorski i Radek Zaworski (drużyna Salmo 1), Artur Romanow i Wojtek Górny (Salmo 2) oraz Sławomir Czajkowski i Hubert Cygler (Kadra Narodowa 2). Łącznie w imprezie wystartowało szesnaście dwuosobowych drużyn z sześciu krajów: Szwecji, Czech, Francji, Niemiec, Holandii i oczywiście Polski.

 
 TRENING
 W sobotę i niedzielę odbyły się oficjalne treningi. Niestety pogoda przed zawodami nieco się zepsuła. Typowo jesienna, wietrzno-deszczowa zwykle o tej porze roku aura zmieniła się na iście letnią, słoneczną, ciepłą i bezwietrzną. Jednak okazało się, że nawet w czasie beznadziejnej pogody można dobrze połowić, czego dowiedli tegoroczni debiutanci. Hubert Cygler i Sławek Czajkowski złowili w czasie treningu trzy największe ryby, jakie padły w czasie całej pięciodniowej imprezy. Szczupaki miały odpowiednio 107, 109 i 111 centymetrów. Niestety chłopakom nie poszło już tak dobrze w czasie zawodów i zajęli dopiero dziesiąte miejsce. Podczas treningu trzeba się było wykazać zarówno sprytem jak i znajomością obsługi GPS-u. Szwedzkie szkiery to olbrzymia połać wody i nie mielibyśmy żadnej możliwości zbadania wszystkich trzech sektorów, wyznaczonych w wielkich zatokach. Wszystko co mogliśmy zrobić, to bazować na wiedzy zdobytej przed rokiem.
 
ZACZĘŁO SIĘ!
  Poniedziałek rano, kto żyw rusza nad wodę! Nasza drużyna losuje sektor C, jest to bardzo urozmaicona zatoka z niezliczoną ilością, na przemian, wypłyceń i głębokich spadów. Pomiędzy zatokami i wysepkami leży ogromna ilość podwodnych górek. Niestety, mimo takiego urozmaicenia, sektor ten nie rokuje wielkich połowów. Na nasze szczęście przynajmniej pogoda znacznie się poprawiła, zaczęło wiać i troszeczkę się zachmurzyło. Mimo raczej czarnych przewidywań zabraliśmy się ostro do pracy. W zeszłym roku wygraliśmy łódź, teraz zainwestowaliśmy w pięćdziesięciokonny silnik, więc nie mieliśmy problemu z szybkim i sprawnym poruszaniem się po łowisku. Przed wyjazdem na zawody otrzymaliśmy od Dragona przypony spinningowe wykonane z fluorocarbonu Invisiline firmy SUFIX i zgodnie z naszymi oczekiwaniami sprawdziły się one znakomicie. W niebywale czystych szkierowych wodach potrzebny jest materiał niewidoczny dla szczupaczego oka a przy tym bardzo odporny na ostre zęby. Przypon jest o wiele bardziej narażony na uszkodzenie lub przecięcie gdy łowi się wiele dużych ryb niż przy połowie niewielkich drapieżników w naszych wodach. Niestety żaden sprzęt nie mógł spo-wo-do-wać aby łowione ryby były większe. Przerzuciliśmy kilkadziesiąt szczupaków, ale do sfotografowania nadawał się tylko jeden, mierzący nieco ponad 80 centymetrów. Zdarzyła nam się za to zupełnie nietypowa sytuacja. Prowadzonego przez Rajmunda tuż pod powierzchnią nad niewielkim wypłyceniem Slidera zaatakowała mewa. Zrobiła to tak gwałtownie, że zahaczyła się o kotwice przynęty. Hol przerażonego ptaka nie trwał długo, ale bardzo trudno było go odczepić. W końcu jednak mewa została wypuszczona bez większego uszczerbku na zdrowiu. O wiele bardziej poszczęściło się „salmiakom” – wylosowali szczęśliwy sektor A, o którym wiadomo, że jest mekką łowców okazów. Zajęli pierwsze miejsce dnia z rewelacyjnym wynikiem 452 centymetrów. Panowie z drużyny „Salmo 1” byli bardzo zadowoleni, ponieważ wynik ten był lepszy od ich trzydniowego rezultatu z zeszłego roku. Mógł być jeszcze lepszy, gdyby nie przypadek. Niestety podczas próby pomiaru prawie metrowego szczupaka złowionego przez Piotra ryba wyśliznęła się z ręki, wypadła za burtę i odpłynęła.
 
szczupaczek
 
DZIEŃ DRUGI
Zaczęło się dobrze. Szczęśliwie wy-lo-so-waliśmy sektor A, wspominaną już Old Bay. Jest to piękna zatoka z bardzo urozmaiconym dnem, m.in. z ponadtrzymetrowymi spadami, które rozpoczynają się zaraz za trzcinami. A więc dzisiaj połowimy. Niestety, los chciał inaczej. W sektorze, w którym zeszłego dnia ekipa „Salmo 1” świetnie połowiła my mieliśmy najsłabszy dzień. Nie pomogły nawet Slidery. Próbowaliśmy wszystkiego, łowiliśmy przy samych trzcinach pływającymi Sliderami, półki za spadami obławialiśmy tonącą wersją tego woblera i Skinnerami 15 cm, które bardzo dobrze sprawdziły nam się na treningu i pierwszego dnia zawodów. Efekt – same niewielkie ryby, które tak naprawdę nie nadawały się do naszej fotograficznej sesji. Kilka z nich umieściliśmy na 24-klatkowej kliszy, ale były to ryby z dolnej granicy jaką sobie wyznaczyliśmy. Mogliśmy się pocieszać tylko tym, że inne drużyny również nie połowiły.
 
okonek
 
ROZSTRZYGNIĘCIE
Nieco zdegustowani dotychczasowymi wynikami trzeci dzień rozpoczęliśmy bez nadziei na dobry połów. Tym większe było nasze zaskoczenie, gdy w ciągu pierwszej godziny na naszej kliszy pojawiło się pięć kolejnych ryb, a wśród nich złowiona przeze mnie druga największa ryba zawodów i największa ryba na woblera Salmo, szczupak o długości 100,5 cm. W ciągu całej środowej tury złowiliśmy około pięćdziesięciu szczupaków, w większości dość dużych. W tej turze mieliśmy również spotkania z ogromnymi, ponadmetrowymi węgorzami, które atakowały prowadzone przy dnie tonące, dwunastocentymetrowe slidery. Zakończyliśmy łowienie i rozpoczęło się oczekiwanie na wyniki. Nie trwało ono długo i wreszcie okazało się, że ekipą, która zwyciężyła tegoroczne zawody byliśmy MY! Powtórzyliśmy dokładnie swój wynik z poprzednich zawodów czyli 471 cm. Na drugim miejscu znaleźli się Piotr Piskorski i Radek Zaworski z drużyny „Salmo 1” z wynikiem 458cm. W pierwszej dziesiątce zmieściły się wszystkie ekipy z Polski. Trzeba tu jeszcze zaznaczyć, że jako drużyna mieliśmy jeszcze jedną przewagę. Jak dowiadywaliśmy się z rozmów z rywalami, stosowali oni bardzo sztywne wędziska i przez to odnotowywali dużą ilość spadów zaciętych ryb. Niektóry ekipy traciły nawet do sześćdziesięciu procent holowanych szczupaków. My zdecydowaliśmy się łowić bardzo elastycznymi wędkami Dragona, HM62 Slider, 2.05 m, c.w. 20–50 g, tylko do największych przynęt stosując twardsze spinningi. Dzięki temu zaliczyliśmy tylko piętnaście procent spadów ryb z przynęty. Łowiliśmy też kołowrotkami o stałej szpuli, dzięki czemu mieliśmy możliwość dokładniejszych rzutów. A najważniejsze, że w ogólnym rozrachunku polscy łowcy szczupaków po raz kolejny okazali się najlepsi w Europie. Oby za rok udało się nam powtórzyć wyniki !
 
Grzegorz Zarębski 
  

Partnerzy

http://moczykije.pl/wyprawy-wedkarskie/157-szwecja-szczupakowe-eldorado.html
Do góry