Drukuj

Weekend w Jarosławkach

07. 08. 27
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 3994
weekendowekarpie  
 
Zachęceni informacją z łowieniu na łowisku w Jarosławkach karpia o masie 16 kg postanowiliśmy sami spróbować szczęścia. Pocztą pantoflową dowiedzieliśmy się, że karp połakomił się na kulkę proteinową o smaku „dojrzałej pomarańczy” firmy Duncaen.
Tak się składa, że na produkty tej firmy mieliśmy już wcześniej przyjemność łapać i faktycznie już nie jeden raz kulki proteinowe „Classic Boilles” czy to z serii „BRILLIANCE” ratowały nasz wędkarski honor. Pełni Nadziei i entuzjazmu, w piątkowe popołudnie wyruszyliśmy w stronę Stargardu Szczecińskiego, skąd już tylko przysłowiowy „rzut beretem” dzielił nas od wygłodniałych karpi. Liczyliśmy na to, że nam również dopisze szczęście i naszymi przynętami zainteresują się karpie przekraczające masę 10 kilogramów. Na łowisku wita nas sympatyczny właściciel i po załatwieniu niezbędnych formalności ruszamy w kierunku naszego stanowiska. Zanim zestawy wylądowały w wodzie minęły prawie dwie godziny i nim się obejrzeliśmy zastał nas wieczór. Jak to często bywa na naszych wyprawach i tym razem nie obyło się bez niespodzianek. Pogoda spłatała nam niezłego figla. Całą noc padało, wiało i grzmiało. Nasze stanowisko w kilka godzin zamieniło się w grzęzawisko, a w naszym campingu woda sięgała prawie do kostek. A karpi jak nie było tak nie ma. Zmieniamy kulki, kombinujemy… Banan, wanilia, truskawka i nic. Próbujemy na „śmierdziuchy” też nic. Aż w końcu strzał w dziesiątkę. Kulce o smaku kiwi karpie nie mogły się oprzeć i raz za razem zaczęły lądować na brzegu.
 
robikarp
 
Początkowo naszymi kulkami interesowały się tylko karpie nie przekraczające masy 4 kilogramów. A my byliśmy nastawieni na większe sztuki. Marzyło nam się spotkanie z „dwucyfrówką”. W sobotę wieczorem kilka stanowisk od nas padł karp 11 kg. Poszedłem sprawdzić na co wziął. Jak się okazało kulki firmy Duncaen są bardzo popularne na tym łowisku. Brzoskwinia w połączeniu z nektarynką okazały się bardzo skuteczne. Do wieczora każdy z nas łowi po kilka karpi lecz żaden z nich nie ma masy zbliżonej do 10 kg.dublet Mimo to mamy nadal nadzieje, że w końcu i nam się poszczęści i zaczną brać większe sztuki. Tak też się stało. Złowiliśmy kilka karpi o masie 6 kg, a dwa największe jakie udało nam się wyciągnąć ważyły 8,5 kg i 7,5 kg. Jak na fatalne warunki pogodowe i tak jest nieźle. Co kilka godzin staramy się donęcać nasze łowiska, żeby zatrzymać w nich wygłodniałe karpie. Jako zanęty używamy mieszanki: kukurydza, konopie do tego pellet i oczywiście kulki proteinowe. Koledzy nęcą „truskawką” ja „banan & krab”. W nocy mamy jeszcze kilka brań lecz są to tylko „karpiowe przedszkolaki”. Ostatniego dnia zaczyna się festiwal brań. W ciągu kilku porannych godzin łapię 6 karpi i jednego amura, który zanim się poddał stoczył wspaniałą walkę. Krótka sesja zdjęciowa i amurek wraca do wody.. Niestety trzy dni łowienia bardzo szybko minęły i nim się obejrzeliśmy musieliśmy wracać do szarej rzeczywistości. Mimo iż nie udało nam się złowić dwucyfrowego karpia to i tak jesteśmy bardzo zadowoleni. Podsumowując weekendowe wędkowanie okazało się, że karpiom smakowały kulki o słodkim smaku, a liderem wśród nich była kulka o smaku kiwi. I to jest właśnie fajne w wędkowaniu nigdy nie wiadomo co danego dnia będzie smakowało rybom.
 
anulaikarpie
 
 
Zobacz pozostałe zdjęcia z wyprawy