Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Sum z Warty

07. 09. 05
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 7155
silurus
 
Tego suma złowiłem 1 października 2005 roku o godzinie 9.30 w rzece Warcie w Obrzycku (50 km. od Poznania). Na ryby jeżdżę zawsze z ojcem i przyjacielem. Tego pamiętnego dnia wyjątkowo pojechałem sam. Często łowię jednym kijem Dragon HM62 wobbler do 25g, ponieważ jest kijem uniwersalnym. Tym razem zabrałem wyjątkowo dwa, wspomnianego HM-ma i kij Jaxona do 50g 195cm z przeznaczeniem do jerkowania.
 
sumwarty
 
Rozpocząłem tradycyjnie, czyli biały twister Mannsa na 10 gr główce. Kilka rzutów puknięcie i czuję pulsujący ciężar, ale szczupak ok. 55cm zszedł mi pod samymi nogami. Widząc to podszedł do mnie miejscowy wędkarz łowiący metodą na żywca z pytaniem ,czy może zarzucić w narożnik mojej główki. Uzyskał moją pełną akceptację. Ja zabrałem się za Slidery, zacząłem 10 cm tonącym w kolorze karasia, a następnie był 10 cm w kolorze RPH. W trakcie łowienia okoniem usłyszałem rozmowę mojego sąsiada z wędkarzem z następnej główki, że w tym roku szczupaki najlepiej biorą na ryby białe-płotki i ukleje, a dużo gorzej na legendarne karasie i kiełbie. Cóż było robić? Wyjąłem 10 cm tonącego Slidera RSH (polecanego przez mojego spinningowego profesora i mistrza Piotrusia Majewskiego.) W trakcie łowienia podszedł do mnie mój sąsiad z zapytaniem, czy mi nie wstyd, ponieważ przy nim preferuję dziwną odmianę szarpaka. Zaprosiłem Pana na krótki pokaz ......Zarzuciłem za warkocz i....z opadu nastąpiło to, na co czeka się często całe życie. Pan sąsiad z ironią w głosie zapytał się, co mam na wędce? - trupa, czy worek po cemencie? Potworny jazgot kołowrotka (Shimano 2500), spowodował natychmiastowy zanik uśmiechu i głośne: „K...a M..ć, ale potwór mu się uczepił!!” Miałem mocny kij, dobry kołowrotek z plecionką 0,17 do 10,2 kg. Berkleya Fireleyna, przypon Dragona fluorokarbonowy do 22 kg, a więc byłem mocny. Wyjąłem w życiu kilka niezłych ryb (sandacz 5.55kg, sumka 7,5kg kilkadziesiąt szczupaków 3-4 kg, ale tu wiedziałem co jest grane, miałem suma i to sporego. Jedyna myśl, która kołatała się w mojej głowie, to fakt, że jak mi zejdzie, nikt nie uwierzy, że miałem taką kolbę na kiju. Zbiegło się kilku wędkarzy wyrażających szczerą chęć pomocy, ale największy podbierak wydawał się śmiesznie mały. Po15 minutach (najdłuższych i najbardziej emocjonujących w moim 42 letnim życiu) szczęśliwie udało się suma wymęczyć i chwytem pod płetwy piersiowe wyrzucić w stylu Pawła Nastuli na brzeg. Miał 22kg i 156cm. Gratulacjom nie było końca. Wracając szczęśliwy, ale z lekkim niedosytem (miałem zamiar połowić dłużej) odwiedziłem rodzinę w Maniewie, a następnie nastąpiło komisyjne zmierzenie i ważenie ryby u przyjaciół w sklepie wędkarskim Przynęta. Później była sesja fotograficzna przed garażem (do dziś żałuję, że mimo namów przyjaciela Dominika Paukszty nie chciałem sesji zdjęciowej nad Wartą). Cóż, mądry Polak po szkodzie, tym bardziej, że poprzednia sesja ze wspomnianym sandaczem 5.55kg. zakończyła się okładką WW w 2002r. O połowie mojego suma przypominają mi zdjęcia i pięknie spreparowany łeb, który obok innych trofeów wisi na honorowym miejscu w moim garażu.
 
Jarosław Kołodziej
 
GRATULUJEMY POŁOWU I JEDNOCZEŚNIE NAMAWIAMY DO WYPUSZCZANIA ZŁOWIONYCH RYB – redakcja MOCZYKIJE
  

Partnerzy

http://moczykije.pl/wyprawy-wedkarskie/185-sum-z-warty.html
Do góry