Drukuj

Mikołajkowy prezent

14. 12. 08
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 2233
mikolaj03.jpg Po powrocie z niemieckiej wyspy Rugia, gdzie przemarzłem do kości, miałem już kończyć szczupakowy sezon. Zimne wiatry i ciągła walka z chłodem dały mi się ostro we znaki. Chciałem w zaciszu przytulnego mieszkanka doczekać pierwszych promieni wiosennego słońca. Niestety nie udało się. Niedosyt jaki pozostał po wyprawie na Rugię, nie pozwalał mi zakończyć szczupakowego sezonu tak szybko. I w ten o to sposób znów siedzę w pontonie na środku oblodzonego w okolicach brzegów jeziora, a z nosa kapią mi przysłowiowe gile. Na całe szczęście nie jestem sam. Towarzyszy mi kolega z Teamu Marcin i razem próbujemy skusić do brania grubą, jesienną samicę.
 
mikolaj06.jpg mikolaj05.jpg mikolaj07.jpg

O jeziorze wiemy tylko tyle, że ma około 20 ha i głębokość dochodzącą miejscami do 7 metrów. Z opowieści innych wędkarzy wiemy jeszcze, że pływają w nim grube szczupaki i okonie, które już przetestowały sprzęt niejednego wędkarza. Na początek w ruch idą ulubione woblery od Salmo. Pierwsze szczupaki łowi Marcin, lecz są to ryby niewielkich rozmiarów. Po około godzinie pływania po jeziorze, postanowiłem zmienic przynętę na wobler Salmo Skinner. Pierwszy rzut nową przynętą i od razu mam branie. Ryba nie walczy zbyt zaciekle lecz wiem, że jest duża gdyż krąży przy dnie wokół pontonu. W czystej, jesiennej wodzie wygląda przepięknie.
 
mikolaj04
 
Po krótkiej walce podbieram szczupaka ręką, chwytem za pokrywę skrzelową i już wiem że warto było wstać wcześnie rano i marznąć na pontonie. Esox ma 102 cm długości i wagę 7 kg.Po krótkiej sesji zdjęciowej na brzegu, ryba w doskonałej kondycji wraca do wody. Przez następne godziny odnotowujemy sporo szczupakowych brań, lecz są to głównie ryby z przedziału 60 – 75 cm. Późnym popołudniem po kolejnej już zmianie miejscówki, trafiamy na piękne stado grubych garbusów. Pierwszego łowi Marcin na silikonową imitację raka. Okoń długości 40 cm wziął z opadu na 6 metrach głębokości.

mikolaj09.jpg mikolaj10.jpg
 
Ryby biorą w krótkich odstępach czasu tylko w jednym miejscu zarówno na woblery prowadzone w pół wody, jak i na gumy uzbrojone w ciężkie główki prowadzone skokami tuż nad dnem. Jest 6 grudnia, woda ma tylko 3 stopnie Celsjusza, a ryby biorą wyśmienicie. Dla wędkarza taki dzień to najlepszy mikołajkowy prezent jaki można sobie wymarzyć. Teraz będę mógł już w spokoju zawiesić wędki na kołku i w cieple czekać na wiosnę.

Połamania kija !!!
www.moczykije.pl
Radek Kulczycki