Drukuj

Rugia - w poszukiwaniu ryby życia

14. 12. 11
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 4906
rugia08.jpg Planując następną wyprawę wędkarską zastanawiałem się jaki kierunek obrać. Czy po raz kolejny odwiedzić skandynawskie łowiska, czy może spróbować czegoś nowego. Z racji tego, że mieszkam niedaleko granicy z Niemcami mój wybór padł na wyspę Rugię, a konkretnie na zatoki ją otaczające. Poszukując w Internecie informacji na temat tego łowiska zorientowałem się, że zorganizowanie jesiennej wyprawy nie będzie takie proste. Nieznajomość łowiska oraz ogrom wody jaka oblewa wyspę ze wszystkich stron spowodowały, że w pewnym momencie zacząłem wątpić czy wogóle uda się cokolwiek zorganizować.

Z racji tego, że nie dysponuję odpowiednią łodzią na tego typu zbiornik w grę wchodziły dwa rozwiązania. Pierwsze to wynajęcie przewodnika, który zna akwen i dysponuje odpowiednią jednostką pływającą, a drugi to wynajęcie łódki już na miejscu. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw zdecydowaliśmy się na pierwsze rozwiązanie. Początkowo szukałem ofert polskich przewodników lecz jak się później okazało rozwiązanie takie jest 3-krotnie droższe od ofert niemieckich. Po wymianie kilku e-maili z grupą Team Bodden-Angeln, udało się nam zarezerwować jedyny wolny termin 27-29 listopada. W skład tej grupy wchodzi kilkunastu świetnych przewodników, którzy znają doskonale trasy i miejsca przebywania drapieżników w wodach otaczających Rugię. Dodatkowo dysponują oni dużymi, wygodnymi, aluminiowymi łodziami z 70 konnymi silnikami, które zapewniają szybkie i bezpieczne dotarcie z i na łowisko.

rugia07.jpg
Mocny silnik to podstawa, gdyż na Rugii poruszać się trzeba wyznaczonymi torami wodnymi, na których nie raz będziemy mijać się z pasażerskimi promami oraz z innymi dużo większymi jednostkami pływającymi niż nasza. Również przy nagłym załamaniu się pogody, dobra łódź z mocnym silnikiem pomoże nam bezpiecznie dotrzeć do brzegu. Oprócz przewodnika z łodzią, trzeba mieć gdzie położyć się spać po ciężkim dniu spędzonym na wodzie. Możemy wykupić nocleg ze śniadaniem w pakiecie z przewodnikiem, jak również możemy na własną rękę poszukać kwatery. Nam za 50 zł od osoby za dobę udało się znaleźć nocleg w niedalekiej odległości od portu. Cena bardzo przystępna, a warunki naprawdę dobre.

rugia04.jpg rugia06.jpg rugia05.jpg


Do tego wszystkiego trzeba również wykupić licencje wędkarskie. Najlepiej jest to zrobić bezpośrednio przed wypłynięciem w porcie. Wystarczy już tych formalności. Wróćmy do najważniejszego, czyli do ryb. Z racji tego, że mamy jesień to nastawiliśmy się głównie na szczupaki i okonie. I w ten o to sposób w czwartek o 7.45 rano meldujemy się w porcie, gdzie czeka na nas już przewodnik. Po krótkiej odprawie płyniemy nareszcie na łowisko, które jest oddalone od brzegu o ładnych kilka kilometrów. Wędkujemy w dryfie, na otwartej wodzie, jako przynęt używając głównie ripperów i twisterów w różnych wielkościach i kolorach. Ryby niestety tego dnia nie za bardzo chcą z nami współpracować. Do wieczora łowimy kilka szczupaków w przedziale 65-90 cm.

rugia01.jpg rugia02.jpg


Natomiast nasz przewodnik jako przynęt, używa głównie dużych gum długości 25-40 cm. Jak dla nas są to potwornie duże przynęty, gdyż jesteśmy przyzwyczajeni do polskich realiów, gdzie guma 10 cm uznawana jest już za dużą. Jak mówi nasz przewodnik, na Rugii nie ma za dużej przynęty, im większa tym lepsza. Na ekranie echosondy co rusz widać duże szczupaki, lecz niestety nie chcą żerować. Raz tylko jeden z nich odprowadził przynętę do samej łodzi. Oceniliśmy go na około 110-120 cm. Szkoda, że ta bestia nie miała ochoty spróbować naszych przynęt. Drugiego dnia sytuacja wyglądała podobnie, z tą różnicą że pogorszyła się pogoda i zaczął wiać zdecydowanie silniejszy wiatr, który utrudniał łowienie. Po jednym z kolejnych rzutów mam ładne branie, lecz ryba walczy zdecydowanie inaczej niż szczupak. Od razu wiem, że jest to okoń i to nie byle jaki. Wziął z opadu na 16 cm Heringa od Savage Gear. Połknął go całego, razem z dozbrojką. Okoń miał 44 cm i po krótkiej sesji zdjęciowej wrócił z powrotem do swojego królestwa.

rugia09.jpg
Nasz przewodnik był trochę zdziwiony tym faktem, że udało mi się złowić okonia, gdyż koniec listopada to niezbyt dobry okres na te ryby. Najlepiej zapolować na nie we wrześniu, gdyż wtedy pływają w większych stadach i można liczyć na seryjne brania. W trzecim dniu wiatr nasilił się jeszcze bardziej, a zimno przeszywało nas do samej kości. Zaczęliśmy też powoli dostawać objawy choroby morskiej. Przez cały dzień zaliczamy po kilka szczupaków. Niestety nie są to ryby tej wielkości po jakie tu przyjechaliśmy. Jedynie przewodnik Ralph pół godziny przed zachodem słońca pokazał klasę i zaciął pięknego szczupaka długości 113 cm.

rugia12.jpg
Jak się okazało cierpliwe łowienie dużą przynętą przyniosło efekt. Po powrocie do portu okazało się, że na innych łodziach też padły duże szczupaki, a największy z nich miał imponującą długość 127 cm i wziął na 10 cm rippera Jaxon. Rugia to prawdopodobnie najlepsze łowisko ryb drapieżnych na świecie. Choć nie udało się nam złowić dużego szczupaka to jestem przekonany, że w tych wodach pływa szczupak na rekord świata, a jego złapanie to tylko kwestia czasu. Przewodnik powiedział nam jeszcze, że największy okoń dotychczas złowiony na Rugii mierzył 68 cm, a z pewnością pływają tam większe.

rugia10.jpg rugia13.jpg


Rugia oferuje nam nie tylko łowienie szczupaków i okoni z łodzi. Mamy też możliwość zapolowania na inne gatunki ryb od troci i łososi poprzez sandacze, a skończywszy na rybach spokojnego żeru. Dla miłośników wędkarstwa muchowego i brodzenia w wodzie, na Rugii znajdziemy też odpowiednie miejsca. Szczególnie wiosną możemy liczyć na dobre brania troci, czy szczupaków, które po tarle są bardzo wygłodniałe i możemy je łowić na płytkiej wodzie blisko brzegu. Rugia daje nam niesamowite możliwości w realizacji naszego hobby w naprawdę uroczej scenerii. Na pewno wrócę tam już niedługo, żeby jeszcze raz posmakować wędkarskiej przygody i pobić swój życiowy rekord.

Radek Kulczycki
www.moczykije.pl