Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Szwecja - wiosenne przebudzenie

15. 06. 07
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 2781
sweden20.jpg Maj kojarzy mi się przede wszystkim ze szczupakami i jak co roku w tym okresie poświęcam im najwięcej uwagi. Niestety krajowe łowiska zostały skutecznie „wyczyszczone” z większości ryb, dlatego zmuszony jestem szukać szczęścia u naszych sąsiadów po drugiej stronie Bałtyku. Nauczony doświadczeniem z poprzednich lat termin wyjazdu do Szwecji postanowiliśmy ustalić na ostatni tydzień maja licząc na to, że pogoda będzie już ustabilizowana. Jednak tegoroczna wiosna przyszła co prawda bardzo szybko lecz rozwijała się niezbyt dynamicznie.
Efektem tego był brak roślinności wynurzonej, a płytkie zatoki które zwykle porastały grążele w tym roku były gołe od roślin. Co w znacznym stopniu odbiło się na wędkarskich wynikach. Zwykle o tej porze roku takie płytkie zatoki były pełne szczupaków, zarówno tych małych jak i tych największych, które są celem zagranicznych wyjazdów. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. Ryby były rozproszone po całym jeziorze i niestety większość łowionych przez nas szczupaków to ryby niewymiarowe. Część osób z naszej ekipy nastawiła się na jerki i duże gumy, które w tych warunkach były całkowicie ignorowane przez szwedzkie drapieżniki. Pozostali członkowie ekipy łowili zdecydowanie lżej i to oni złowili pierwsze trochę większe szczupaki. Niestety nie były to metrowe bestie, a ryby z przedziału 75-85cm.

sweden14.jpg

Zapomniałem jeszcze wspomnieć o pogodzie, która podczas tygodniowego pobytu zmieniała się jak w kalejdoskopie. Słońce, deszcz i porywisty wiatr towarzyszyły nam przez cały czas. Jednego dnia padał nawet grad i rzadko spotykany poziomy deszcz, więc było bardzo hardcorowo. Niestety tak zmienna pogoda miała znaczny wpływ na brania, a właściwie na ich brak. W połowie tygodnia jednak coś drgnęło na plus. W okolicy jedynej wyspy, Rafał w wolnym trollingu zacina pięknego prawie 80-cio centymetrowego sandacza.

sweden22.jpg sweden25.jpg

Dało to nam sporo do myślenia, gdyż do tej pory nikt nie myślał nawet o sandaczach. W głowie zaświtała myśl, a może by odpuścić sobie szczupaki i zapolować na sandały. Szwedzki przewodnik wędkarski, który od lat łowi w tym jeziorze we wcześniejszej rozmowie stwierdził, że sandaczy tu nie ma, a jak się później okazało jednak są i to nie małe. Tego samego dnia, w którym padł pierwszy sandacz i do mnie uśmiechnęło się szczęście. Na gumę  Dragona Reno Killer 12,5cm łowię swojego pierwszego sandacza z tego jeziora. Jest mniejszy od tego porannego ale mimo wszystko to jednak sandacz, który w porównaniu z dotychczasowymi małymi szczupaczkami dał mi sporo zadowolenia.

sweden17.jpg sweden19.jpg

Wieczorem postanowiłem całkowicie zmienić swoją dotychczasową taktykę i przezbroiłem się na sandacza. Na łódkę oprócz mniejszych gumek do jiggowania, zabrałem kilka mniejszych woblerów do trollowania. Następnego dnia moja dobra passa nadal trwa. Kilka minut po wypłynięciu, mam potężne branie na woblerka Salmo Bullhead 4,5cm. Od razu wiem, że jest to kolejny sandacz. Miarka pokazała 67cm. Pomyślałem jest nieźle może będą kolejne.

sweden06.jpg sweden07.jpg
sweden18.jpg sweden05.jpg

Dwadzieścia minut później tuż za wyspą mam kolejne branie już nie tak zdecydowane jak poprzednie ale znowu po drugiej stronie jest nie kto inny jak zander i do tego trochę większy i grubszy od poprzednika. Do brania skusił go woblerek Salmo Minnow 9 cm w kolorze Hot Perch. Sandacz mierzy prawie 70cm i podczas holu na delikatnym zestawie dostarcza mi sporo emocji.

sweden08.jpg
sweden09.jpg

Po kolejnej godzinie łowienia mam jeszcze jedno sandaczowe branie, które prawie wyrwało mi kij z ręki lecz ryba po chwili holu spadła z haka. Ostatniego sandacza tej wyprawy łowi Tomek, również na woblerka.

sweden24.jpg

Nieduże szczupaki i kilka sandaczy to nie wszystkie ryby tej wyprawy. Zapomniałem jeszcze wspomnieć o pięknych okoniach, które przy okazji polowania na szczupaki i sandacze gościły na naszych łódkach. Kilka z tych pasiaków to rybki godne uwagi, gdyż mierzyły prawie po 40cm.

sweden21.jpg
sweden15.jpg sweden02.jpg

Jak to mówią gdy dobrze się bawisz to czas szybko leci, dlatego zanim się obejrzeliśmy już byliśmy spakowani i wracaliśmy w drogę powrotną do Polski. Na tym wyjeździe mieliśmy łowić metrowe szczupaki lecz nie było to nam dane może innym razem. Wędkarstwo uczy pokory, a my nie zawsze dostajemy to co chcemy. Zdobyliśmy nowe doświadczenia, które w przyszłości na pewno pomogą w złowieniu pięknych ryb. Uczmy się obserwować przyrodę i wszystko to co dzieje się wokół nas, a sukcesy wędkarskie będą tylko kwestią czasu.


Połamania kija !!!
Radek Kulczycki

Andrzej - Ten wyjazd związany był dla mnie z nadzieją na kolejny udany wypad do Szwecji. Jednak moje oczekiwania nie do końca się spełniły z powodu kapryśnych brań szczupaków. Ryby były tak nieprzewidywalne, że najwiekszego szczupaka złowiłem na okoniowego paprocha, a największego okonia na dużą kilkunastocentymetrową gumę. Pogoda również nie sprzyjała żerowaniu ryb, a dla nas była dodatkową niezbyt przyjemną niespodzianką.

Rafał - Tegoroczny wyjazd do Skandynawii nie zapowiadał się najlepiej. Prognozy nie były obiecujące, a im bliżej celu tym gorsza stawała się pogoda. Na miejscu powitał nas silny wiatr i niezbyt wysoka temperatura. Nad tym akwenem byliśmy już po raz trzeci, więc wydawało nam się że wiemy gdzie szukać dużych szczupaków. Niestety wysoki stan wody sprawił iż ryby rozproszyły się po całym akwenie. Od pierwszego dnia brały głównie niewielkie zębacze i okonie, które momentami oscylowały w granicach 40cm. W środę dość niespodziewanie złowiłem pierwszego w tej wodzie sandacza. Silnie uderzył w prowadzony za łodzią wobler Daiwa Minnow. Po krótkiej walce w łodzi ląduje ryba 77cm. Mimo, iż była to pierwsza ryba na tego woblera przynęta automatycznie awansowała w notowaniach i wszyscy gorączkowo szukali podobnych wabików w swoich przepastnych pudełkach. Niesprzyjająca aura utrzymywała się do końca wyjazdu, a ja mimo kilku brań sandaczowych nie wyholowałem już nic godnego uwagi.

Tomek - W tym roku nastawiłem się głównie na jerki, duże gumy i streamery szczupakowe, które kręcę z zapałem od jakiegoś czasu. Z racji nierozwiniętych łąk podwodnych, jerki poszły w odstawkę - nie widziałem sensu wielogodzinnego jerkowania. Skupiłem się na testowaniu nowych woblerów i moich "puchaczy". Jak pisali koledzy wcześniej, szczupaka było dużo ale niewielkiego. W środę po południu popłynęliśmy w moją ulubioną zatokę. Dopiero teraz puchacze pokazały klasę. Praktycznie każdy okazał się łowny. Największa ryba to szczupak około 70cm. Z ciekawostek - na największego streamera miałem piękne wyjście w grupie, trzech potężnych garbusów i szczupaka. Niestety ryby zaatakowały przy samej łodzi i nie zdąrzyłem ich zaciąć. Mój sandacz padł na woblera Savage Gear - płotka 10cm. W zasadzie na tym wyjeździe chciałem tylko połowić bez względu na rozmiary ryb i odpocząć. Cel osiągnąłem, a jako bonus uzyskałem pewność, że moje przynęty będę rozwijał dalej, aby dojść do mistrzostwa.
  

Partnerzy

http://moczykije.pl/wyprawy-wedkarskie/370-szwecja-wiosenne-przebudzenie.html
Do góry