Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Rugia,nie tylko z łodzi

16. 05. 15
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 3422

rugenhecht15Majówka dla większości wędkarzy kojarzy się z rozpoczęciem sezonu szczupakowego. Ja w tym roku postanowiłem te kilka pierwszych dni maja poświęcić karpiom, a na szczupaki zapolować tydzień później. I tak też się stało. Z racji tego, że nasze rodzime wody nie mają niestety dużego potencjału wędkarskiego, postanowiłem przejechać 300 km i połowić w słonych wodach niemieckiej wyspy Rugii. Lecz tym razem podszedłem do sprawy trochę inaczej niż zwykle, gdyż miałem zamiar łowić z brzegu, a nie jak dotychczas z łodzi.

Plan naszej wyprawy był bardzo prosty, gdyż zamierzaliśmy łowić szczupaki, brodząc w zatoce Großer Jasmunder Bodden w okolicach miejscowości Lietzow. Jednak już pierwszego dnia, gdy tylko weszliśmy do wody okazało się że nie będzie to takie proste, gdyż woda w zatoce była bardzo zimna. Dodatkowo sprawę utrudniał wiejący w stronę morza wiatr. Wszystko to sprawiło, że nasze nastawienie nie było zbyt optymistyczne. Po kilku godzinach bez brania i po rozmowie z miejscowymi wędkarzami wiedzieliśmy już, że będziemy zmuszeni wsiąść w samochód i poszukać ryb w innych zatokach, gdyż w tej po prostu ich nie było. Po południu pojechaliśmy zobaczyć jak sprawa wygląda w miejscowości Wittower Fähre, gdzie jest dobrze nam znana z poprzednich wypraw przeprawa promowa, w okolicy której jest kilka świetnych miejscówek szczupakowych. Po dotarciu na miejsce okazało się, że w wodzie jest około 30-stu wędkarzy co dało nam nadzieję na dobre brania.

rugenhecht05 rugenhecht07
rugenhecht23 rugenhecht28

 

Po kilku minutach obserwacji wody i stojących w niej wędkarzy wiedzieliśmy już że nie tego szukaliśmy. Łowili oni co prawda ryby lecz były to belony, a nie szczupaki po które tu przyjechaliśmy. Postanowiłem jeszcze raz zasięgnąć języka wśród miejscowych wędkarzy i po wymianie kilku zdań okazało się, że wiejący w stronę morza wiatr sprawił iż ławice śledzi którymi żywią się szczupaki wróciły do morza, a za nimi podążyły niestety szczupaki. Jednak mimo to postanowiliśmy spróbować swoich sił i już po chwili staliśmy po pas w ciepłej dla odmiany wodzie. Michał i Marcin skupili się na belonach, a ja założyłem dużą 20 cm gumę podobną do śledzia i szukałem głodnych szczupaków. Pierwszą rybę łowi Michał i jest nią nie kto inny jak srebrna belona. Po dwóch godzinach łowienia mam potężne branie i jest w końcu cel naszej wyprawy, gruby, odpasiony szczupak.

rugenhecht02 rugenhecht03

 

Do końca wieczora nic już ciekawego się nie działo i postanawiamy wracać do domu na ciepłą kolację i zimne piwko. Następnego dnia z samego rana meldujemy się w tym samym miejscu licząc, że z rana szczupaki będą lepiej żerowały. Lecz kilka godzin wędkowania nie przyniosło oczekiwanych rezultatów poza kilkoma belonami, które postanawiamy zabrać na kolację. Popołudniowe godziny spędzamy bliżej miejscowości Stralsund w największej zatoce wyspy, czyli Kubitzer Bodden. Woda jest tam bardzo płytka więc była szansa na szczupaki, które po tarle lubią przebywać w takich miejscach. I nie myliliśmy się. Po kilku rzutach mam kolejnego szczupaka tej wyprawy. Marcin z Michałem również nie próżnują i łowią na przemian szczupaki z belonami.

rugenhecht17 rugenhecht19
rugenhecht20 rugenhecht21

 

Ryby są w świetnej kondycji i nawet małe sztuki pięknie walczą dając nam sporo frajdy z holu. Następnego ranka postanowiliśmy odpocząć od wędkowania i zrobiliśmy sobie wycieczkę do miejscowości Lohme, gdzie zwiedziliśmy tamtejszy port. Niestety był to już ostatni dzień naszego pobytu na wyspie, lecz jeszcze w drodze powrotnej do domu postanawiamy porzucać kilka godzin w okolicach Stralsundu. Podobnie jak dzień wcześniej, łowimy kilka smacznych belon i grubych szczupaków, które zdążyły już napchać brzuchy śledziami po miłosnych igraszkach.

rugenhecht18 rugenhecht26

 

Jeszcze tylko obowiązkowa wizyta w Stralsundzie u Turka na kebabie i powrót do Gorzowa. Na jednej z wędek mam wygrawerowany napis „Time flies when you're having fun” i tak też było w tym przypadku. Trzy dni łowienia bardzo szybko zleciały i zanim zdążyliśmy się obejrzeć byliśmy już w domu. Wyspa Rugia daje nam nieograniczone możliwości. Jak widać nie tylko z łodzi można ładnie połowić. Brodzenie po pas w wodzie ma też swój urok. Czujemy, że jesteśmy bliżej natury, a właśnie o to chodzi m.in. w naszym pięknym hobby.

Do zobaczenia nad wodą !!!
Radek Kulczycki
www.moczykije.pl

 

 

  

Partnerzy

http://moczykije.pl/wyprawy-wedkarskie/380-rugia-nie-tylko-z-lodzi.html
Do góry